Gdy nie ma nikogo pośrodku
Szyfrowanie tego, co przechodzi przez serwer, chroni treść. Brak serwera pośrodku eliminuje pytanie. To nie jest to samo.
Dwie osoby, jedna rozmowa
Kiedy dwie osoby rozmawiają twarzą w twarz w pokoju, nikt inny nie musi obiecywać, że nic nie słyszał. Nie słyszał, ponieważ go tam nie było. Kiedy dwie osoby podają sobie kawałek papieru z rąk do rąk, nikt pośrodku nie musi przysięgać, że go nie czytał. W środku nie ma nikogo.
Większość rzeczy w codziennym życiu działa w ten sposób. Nie podpisujemy umów o zachowaniu poufności z powietrzem, które przenosi nasz głos, ani z papierem, który trzymamy. Prywatność rozmowy nie opiera się na obietnicy pośrednika, ponieważ nie ma pośrednika. To jeden z najsilniejszych sposobów na bycie prywatnym: nie dlatego, że coś lub ktoś zachowuje się dobrze, ale dlatego, że tego czegoś lub kogoś nie ma.
Gdy rozmowa przenosi się do kanału cyfrowego, domyślnie ulega to zmianie. Zazwyczaj model wygląda następująco: dwie osoby łączą się z serwerem, serwer odbiera wiadomość, szyfruje ją lub przechowuje zaszyfrowaną i dostarcza odbiorcy. Serwer jest pośrodku. Serwer może być uczciwy. Może być audytowany. Może działać w sprzyjającej jurysdykcji i zgodnie z surową polityką prywatności. To wszystko może być prawdą. Ale serwer jest pośrodku.
Różnica między szyfrowaniem a niegromadzeniem danych (część druga)
W poprzednim artykule z tej serii twierdziliśmy, że szyfrowanie treści i niegromadzenie metadanych to nie to samo. Warto sformułować jasno kolejny krok: szyfrowanie tego, co przechodzi przez serwer, i brak serwera to również nie to samo.
Pierwszy model — serwer pośrodku, zaszyfrowana treść — chroni treść przed operatorem serwera, jego personelem technicznym lub zewnętrznym napastnikiem, który przejmie system. I to jest ważne. Ale to nie eliminuje serwera: on tam nadal jest, przetwarza metadane, jest narażony na nakazy sądowe, interwencje prawne, naciski polityczne lub naruszenia bezpieczeństwa. Pozostaje on, w ostatecznym rozrachunku, punktem, który wymaga obdarzenia kogoś zaufaniem.
Drugi model, bez serwera pomiędzy oboma końcami, nie chroni lepiej zaszyfrowanej treści: jeśli kryptografia jest solidna, treść jest chroniona w obu przypadkach. Zmienia się samo pytanie: «co się dzieje z serwerem?» traci rację bytu, ponieważ nie ma serwera, o który można by zapytać.
Zaufanie, nieobecność i różnica między nimi
Zaufanie może być dobrze ulokowane. Istnieją uczciwe firmy. Istnieją rzetelni audytorzy. Istnieją przepisy sprzyjające użytkownikom. Istnieją poważne usługi, które skrupulatnie przestrzegają powyższych zasad. Zaufanie, gdy jest udzielane operatorowi, który na nie zasługuje, nie jest złym rozwiązaniem.
Ale zaufanie, niezależnie od tego jak solidne, pozostaje zaufaniem. To rozwiązanie społeczne, a nie techniczne. Firma może zmienić właściciela, w danej jurysdykcji może zmienić się rząd, jutro może nadejść nakaz sądowy, a w przyszłym miesiącu może zostać odkryta nowa luka w zabezpieczeniach. Nic z tego nie dzieje się w złej wierze: dzieje się tak dlatego, że operator istnieje, a wszystko co istnieje, podlega przypadkom tego świata.
Nieobecność operatora nie podlega tym samym okolicznościom. Nakaz sądowy nie może żądać danych od serwera, który nie istnieje. Napastnik nie może włamać się na serwer, który nie istnieje. Zmiana polityki firmy nie może wpłynąć na dane, których ta firma nigdy nie miała. Kluczowe zdanie jest proste: danych, które nie istnieją, nie można stracić.
O uzasadnionym argumencie strony serwerowej
Podmioty oferujące profesjonalne usługi komunikacyjne z serwerem pośrodku zazwyczaj formułują trzy w pełni słuszne argumenty. Po pierwsze, że serwer jest niezbędny do zagwarantowania dostarczenia wiadomości, gdy odbiorca jest offline. Po drugie, że szyfrowanie treści jest silne, więc operator nie może jej odczytać. Po trzecie, że usługa jest zgodna z europejskim prawem i dane są chronione przez prawo.
Wszystkie trzy argumenty są prawdziwe. Żaden z nich nie zmienia natury rzeczy. Prawdą jest, że serwer pozwala na przechowywanie wiadomości w celu ich późniejszego dostarczenia; prawdą jest również, że problem ten można rozwiązać inaczej, poprzez protokoły bezpośredniej komunikacji między urządzeniami, dopracowywane od dekad i działające dzisiaj. Prawdą jest, że szyfrowanie treści w tranzycie jest solidne w poważnych usługach. I prawdą jest, że europejskie prawo chroni użytkowników bardziej niż w wielu innych miejscach.
Kwestią nie jest to, czy usługi z serwerem pośrodku są legalne, bezpieczne lub czy chronią treść. Mogą takie być, są legalne i zazwyczaj są bezpieczne. Kwestią jest to, że posiadanie serwera pośrodku to wybór architektoniczny, a nie techniczny wymóg. A każdy wybór ma swoje konsekwencje. Architektura z serwerem pośrodku koniecznie tworzy aktora, któremu trzeba zaufać. Architektura bez serwera pośrodku — nie.
Co mówi prawo, a co robi architektura
RODO nie wymaga konkretnego modelu architektonicznego. Wymaga rezultatów: minimalizacji danych, ograniczenia celu, ochrony danych w fazie projektowania i domyślnej ochrony, zdolności do wykazania zgodności. Usługa z serwerem pośrodku może spełniać wszystkie te wymagania. Usługa bez serwera pośrodku spełnia kilka z nich poprzez samą konstrukcję, a nie deklarację. Absolutna minimalizacja — niegromadzenie niczego, co nie jest ściśle niezbędne do dostarczenia wiadomości — jest trywialna, gdy nie ma serwera, który mógłby cokolwiek zgromadzić.
W przypadku codziennych, niewrażliwych zastosowań architektura serwerowa jest w pełni rozsądna, a zaufanie do poważnego operatora jest poprawnym rozwiązaniem. W przypadku innych zastosowań — objętych tajemnicą zawodową, wiążących się z odpowiedzialnością etyczną, dotyczących szczególnie wrażliwych informacji — brak punktu zaufania nie jest luksusem, lecz przewagą strukturalną.
Niepotrzebny świadek
Powrót do początkowego pokoju pomaga utrwalić ten pomysł. To, że nikt nie podsłuchał rozmowy, nie zależy od tego, że świadek zachowywał się dobrze: zależy od tego, że świadka nie było. Serwer pośredniczący może być uczciwy, poddawany audytom, spełniać każdy artykuł RODO, a i tak pozostaje po prostu świadkiem. Dla osoby posługującej się tajemnicą zawodową naprawdę ważne pytanie nie brzmi, czy ten świadek zasługuje na zaufanie: brzmi, czy w ogóle musiał być w tym pokoju.
Odpowiedź, w większości istniejących dziś profesjonalnych usług przesyłania wiadomości, brzmi: nie musiał — a jednak był.
Ten artykuł zamyka pierwszy cykl Cuadernos Lacre. Po omówieniu szyfrowania, metadanych i tajemnicy zawodowej dopełniamy obraz architektoniczny: szyfrowanie treści i brak serwera pośrodku to różne rzeczy. Obie mogą być legalne; tylko jedna eliminuje konieczność obdarzania kogoś zaufaniem.
Źródła i dodatkowa lektura
- Saltzer, J. H.; Reed, D. P.; Clark, D. D. — End-to-end arguments in system design, ACM TOCS, 1984. Fundamentalny tekst o zasadzie, według której gwarancje systemu powinny być wdrażane na jego końcach, a nie w kanale pośrednim.
- Rozporządzenie (UE) 2016/679, art. 25 — ochrona danych w fazie projektowania oraz domyślna ochrona danych.
- Rozporządzenie (UE) 2016/679, art. 5.1.c — zasada minimalizacji danych.
- Schneier, B. — Data and Goliath: the hidden battles to collect your data and control your world (2015), W. W. Norton. Rozdziały o architekturach minimalizujących gromadzenie danych poprzez samą konstrukcję.